Czytelnia
 

Dość powszechnie panuje przekonanie, że osobie uzależnionej nie da się pomóc, dopóki ona sama nie będzie na to gotowa i nie zdecyduje się na przyjęcie pomocy. Częste jest również przekonanie, że człowiek uzależniony musi "dosięgnąć swojego dna", zanim ten moment nastąpi.

            Takie przekonania powstrzymują osoby z otoczenia narkomana czy alkoholika od podejmowania działań, czego rezultatem jest postępująca destrukcja w życiu jego i wszystkich bliskich mu osób. Uzależnienie jest chorobą, która może być śmiertelna i zdarza się, że osoba nią dotknięta umiera, zanim osiągnie "dno" i zdecyduje się na leczenie. Często też osoby, którym zależy i które "robią wszystko", aby nakłonić osobę uzależnioną do zmiany postępowania, podejmują działania zupełnie nieskuteczne. Proszą, szantażują, grożą, znów proszą, pomagają unikać negatywnych konsekwencji, podejmują próby przekupstwa, stosują rozmaite kary, stawiają warunki, których potem nie potrafią wyegzekwować... W konsekwencji tracą mnóstwo energii i własnego zdrowia, często czują się bezradne, zniechęcone, nie widzą efektów, a sytuacja systematycznie się pogarsza. Ze swojej strony, człowiek uzależniony zrobi wiele, żeby go zostawić w spokoju i stosuje w tym celu różne zabiegi. Obiecuje na przykład, że "już nigdy więcej" lub, że "przystopuje", potrafi też robić przerwy w piciu lub braniu, aby udowodnić, że to kontroluje. Niestety po każdej takiej przerwie problem zazwyczaj się nasila.

Dlaczego tak się dzieje? Osoba uzależniona i jej bliscy patrzą na sprawę nałogu z zupełnie różnych perspektyw. Trzeźwa osoba patrząc z boku, widzi w piciu i braniu poważny problem, widzi też negatywne konsekwencje nałogowych zachowań. Logicznym wyjściem jest więc dla niej zaprzestanie picia czy brania. Osobie uzależnionej natomiast bardzo trudno jest powiązać konsekwencje picia z piciem, przyczyn swoich kłopotów upatruje w zewnętrznych okolicznościach, a picie jest traktowane raczej jako sposób na ich „rozwiązywanie”. Propozycje pomocy mogą być odbierane jako atak, a osoby proponujące tę pomoc mogą być traktowane z wrogością. Stopniowo traci kontrolę nad swoim zachowaniem, emocjami, traci zdolność racjonalnej oceny swojej sytuacji. Dlatego tak trudne jest dla umysłu opanowanego przez uzależnienie zrodzenie potrzeby zmiany. Nie jest jednak niemożliwe.

Wielu z nas zna beznadziejny trud przekonywania nałogowca do tego, by podjął leczenie. Podejmując temat uzależnienia narażamy się na jego złość, drwinę, nierzadko agresję. Człowiek uzależniony nie chce słuchać o faktach dotyczących jego picia czy brania, irytuje się lub obraca wszystko w żart, atakuje lub kolejny raz przeprasza i obiecuje poprawę.

Osoba uzależniona zgłasza się na leczenie najczęściej w momencie wystąpienia jakiegoś „zewnętrznego przymusu”. Może to być nakaz sądowy leczenia, groźba konsekwencji prawnych pojawiająca się w wyniku częstych kolizji z prawem, rozpad rodziny, poważna choroba, utrata lub ograniczenie prawa do opieki rodzicielskiej lub inne niechciane wydarzenia. Zazwyczaj, zanim narkoman czy alkoholik będzie skłonny przyjąć oferowaną pomoc lub samemu o nią poprosić, wydarza się w jego życiu jakaś tragedia, a negatywne konsekwencje nałogu spustoszyły jego życie. Jest to proces długotrwały, często tragiczny w skutkach zarówno dla samego zainteresowanego, jak i jego bliskich.

Co zatem można zrobić, zwłaszcza, gdy wydaje się nam, że zrobiliśmy już wszystko, co się dało, a nawet więcej? Taka „zewnętrzna interwencja” może przybrać bardziej przemyślaną i zorganizowaną formę, opartą na mądrej miłości i wsparciu bliskich osób. Przede wszystkim konieczna jest wiedza na temat uzależnienia, zrozumienie mechanizmów choroby. Pozwoli to na mniej emocjonalne, a bardziej racjonalne i skuteczne reagowanie, jak również na unikanie stwarzania sytuacji, w których nałóg będzie się rozwijał. Mimo najlepszych chęci, rodzina często tak naprawdę szkodzi, stwarzając tzw. komfort trwania w nałogu. Może to być np. chronienie przed konsekwencjami, pomoc w usuwaniu negatywnych skutków, pożyczanie pieniędzy, ukrywanie problemu, dawanie wiary obietnicom, tłumaczenie go, usprawiedliwianie np. jego nieobecności w pracy. Ludzie, którzy starają się pomóc osobie uzależnionej, wykorzystują do tego celu taki zasób wiedzy, jaki posiadają, a często jest on niewystarczający. Niestety, gdy pomaga się jej w uniknięciu naturalnych konsekwencji nałogu, może ona kolejny raz powiedzieć, że właściwie to „nic wielkiego się przecież nie stało”

Jedynie dostateczna wiedza o uzależnieniu oraz spokojna konsekwencja pozwala na udzielenie skutecznej pomocy. Jest ona możliwa zwłaszcza, gdy zostanie utworzony zespół osób znaczących dla narkomana/alkoholika, który, przy pomocy terapeuty przeprowadzi dokładnie przemyślaną i zaplanowaną interwencję.

 

Anna Dobek

Specjalista terapii uzależnień

Niełatwo jest być rodzicami dorastającego dziecka, jest to czas, kiedy dziecko zaczyna wymykać się spod kontroli, buntuje się, poszukuje nowych doświadczeń i jednym z tych nowych doświadczeń może być sięgnięcie dziecka po narkotyki. Grupa rówieśnicza staje się ważniejsza niż rodzice i w celu uzyskania jej akceptacji młodzi ludzie często robią rzeczy, które nie są akceptowane przez dorosłych, a czasem niosą ze sobą ryzyko.

Nie ma prostych i skutecznych recept na to, jak skutecznie uchronić dziecko przed zachowaniami, które szkodzą jemu samemu – w tym przed używaniem narkotyków i alkoholu. Jedno natomiast jest pewne: im lepszy mamy kontakt z dzieckiem, tym większe mamy na to szanse. Rozmowa jest podstawą dobrych kontaktów z dzieckiem, bo pozwala na poznanie jego oczekiwań, marzeń, a także problemów. Tymczasem rodzice często unikają rozmów na trudne tematy (np. o narkotykach czy o seksie), z różnych powodów.  Jednym z tych częstszych jest brak wystarczającej wiedzy, aby w tym temacie poczuć się pewnie. Efekt jest taki, że nierzadko rodzice wierzą w to, co dzieci mówią im na temat narkotyków (np. "marihuana to nie narkotyk"), mając złudne poczucie, że z dzieckiem nie dzieje się nic złego. Tylko wtedy, gdy posiadamy wiedzę na temat narkotyków jesteśmy w stanie przełamać opory przed rozmową na ten temat i używać rzeczowych argumentów zamiast moralizowania. Mamy też szansę wcześniej zauważyć objawy problemów właściwie zareagować. Rzetelne informacje na temat narkotyków, ich wyglądu, efektów ich działania i szkodliwości można znaleźć m.in. na stronie Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii www.narkomania.gov.pl.

Kiedy dziecko dorasta, zazwyczaj trudno nam znaleźć wspólny język, warto jednak pamiętać, ze podstawą dobrej relacji jest uważne słuchanie, a nie tylko mówienie do dziecka. Czego dorastające dzieci potrzebują od rodziców? – obecności, dostępności, gotowości do udzielenia im pomocy. Potrzebują też wiarygodności rodziców, są lepszymi obserwatorami, niż zazwyczaj sądzimy i łatwo zauważają, kiedy rodzice robią inaczej, niż mówią, że należy postępować. Potrzebują też rozsądnych wymagań, stanowczości w ważnych sprawach i konsekwencji w respektowaniu norm i zasad. Warto też wystrzegać się nadmiernej opiekuńczości wobec dziecka, która utrudnia wchodzenie w dorosłość, uczenie się na błędach i branie odpowiedzialności za własne postępowanie.

A co robić, gdy niepokoi nas zachowanie dziecka lub mamy podejrzenia, że może brać jakieś narkotyki? Ważne jest, aby nie zwlekać zbyt długo z reakcją, nie bać się i porozmawiać ze specjalistą.

 

Anna Dobek

specjalista terapii uzależnień